Ja na to pytanie odpowiedzieć nie potrafię. Wydarzenia ostatnich dwóch tygodni utwierdziły mnie w przekonaniu, że niekonserwowane mechanizmy obronne, które na pierwszy rzut oka wyglądaja na sprawne, potrafią zawieść w krytycznym momencie. Panika, płytki oddech, drżenie rąk i bezsenność są naturalnymi konsekwencjami odkładania wszystkiego na potem i braku konsekwencji. Jednak dzięki tym kilku dniom bezustannych nerwowych tików dokonało się swoiste katharsis, poprzedzone zrewidowaniem swojego postępowania w stosunku do otaczającego świata. Hej! Czyżbym przypadkiem nie odkrył remedium na stres? Czytaj dalej »
Jak radzić sobie ze stresem?
24sty10Coś się kończy, coś się zaczyna
07sty10Myśl ta, zaczerpnięta z opowiadań Andrzeja Sapkowskiego, tak bardzo wryła mi się w pamięć, że prawdopodobnie pozostanie ze mną do końca mych dni i bezczelnie przywoływać ją będę przy każdej nadarzającej się okazji. Z pozoru tylko to zdanie wydaje się być określeniem naturalności zmian zachodzących w przyrodzie, tudzież ideą towarzyszącą procesowi recyklingu. Dla mnie jednak te sześć słów ma wyjątkową wartość. Ot, tak sobie ubzdurałem, że będę używał ich przy specjalnych okazjach, tak samo jak na chrzciny czy pogrzeb wkłada się tą jedyną, odświętną koszulę.







