<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Lukaszeq&#039;s Site &#187; Przemyślenia</title>
	<atom:link href="http://lukaszeq.pl/category/przemyslenia/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://lukaszeq.pl</link>
	<description>To moja strona, wynocha!</description>
	<lastBuildDate>Sat, 08 Jan 2011 14:43:03 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.4</generator>
		<item>
		<title>Blog w proszku</title>
		<link>http://lukaszeq.pl/2011/01/07/blog-w-proszku/</link>
		<comments>http://lukaszeq.pl/2011/01/07/blog-w-proszku/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 07 Jan 2011 22:57:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Lukaszeq</dc:creator>
				<category><![CDATA[Internet]]></category>
		<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[blogi]]></category>
		<category><![CDATA[facebook]]></category>
		<category><![CDATA[mikroblogi]]></category>
		<category><![CDATA[social networking]]></category>
		<category><![CDATA[tumblr]]></category>
		<category><![CDATA[twitter]]></category>
		<category><![CDATA[wordpress]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lukaszeq.pl/?p=139</guid>
		<description><![CDATA[Witajcie w nowym roku! W drugą dekadę XXI wieku weszliśmy z przytupem na dwie nóżki, a dźwięk, jaki się spod obcasów wydobył, brzmiał jak &#8222;F&#8221; i &#8222;B&#8221;. To nowe dziesięciolecie bardzo przyjemnego obdzierania siebie z resztek prywatności i dywersyfikacji działalności internetowych molochów. W końcu człowiek zmierza ku chmurom. Ku chmurze. Dziś jednak nie opowiem bajeczki [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Witajcie w nowym roku! W drugą dekadę XXI wieku weszliśmy z przytupem na dwie nóżki, a dźwięk, jaki się spod obcasów wydobył, brzmiał jak &#8222;F&#8221; i &#8222;B&#8221;. To nowe dziesięciolecie bardzo przyjemnego obdzierania siebie z resztek prywatności i dywersyfikacji działalności internetowych molochów. W końcu człowiek zmierza ku chmurom. Ku chmurze. Dziś jednak nie opowiem bajeczki o <strong>Facebooku</strong> opisującej go w skali makro. Będzie to tragedia, póki co w jednym akcie, niedokończona; gdzie żywota dokona dramatis persona: blog Lukaszqa. Na pewno?</p>
<p><span id="more-139"></span>Podświadomie zacząłem traktować własną twórczość i aktywne uczestniczenie w sieci (nie mylić z social networkingiem) jak zupkę w proszku. Jak żarcie do mikrofalówki. Po co mam z pietyzmem oddawać się idei slow-foodu w kuchni, pichcąc pyszności według przepisów babci, skoro w ciągu kilku minut mogę rozkoszować się smacznym daniem? Nawet jeżeli są to tylko puste kalorie, a orientalny aromat &#8211; glutaminianem sodu. Zgłodnieję, to za chwilę sięgnę po coś nowego. Film, wpis na blogu, wykop, komentarz, tweet &#8211; ciach!, prach!, dawać następne!</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://lukaszeq.pl/wp-content/uploads/2011/01/facebook_franco_bouly.jpg" rel="lightbox[139]"><img class="aligncenter size-medium wp-image-153" title="Facebook" src="http://lukaszeq.pl/wp-content/uploads/2011/01/facebook_franco_bouly-300x200.jpg" alt="" width="300" height="200" /></a><br />
<small>Autor: Franco Bouly, CC-BY-ND 2.0</small></p>
<p>Social networking daje nam w tej chwili wszystko to, co pozwala wyrażać swoje myśli, ekscytacje i podniety. Wraz z rozwojem <strong>Facebooka</strong> i <strong>Twittera</strong>, gdzie mam przynajmniej kilkudziesięciu stałych &#8222;odbiorców&#8221;, po co miałbym pisać własnego bloga, nie mającego żadnej konkretnej tematyki? Pierdoły i chwilowe sensacje mogę sobie wyćwierkać. Czy ktoś w ogóle oprócz mnie to czyta? <em>Tak, ruskie botnety &#8211; dop. русский ботнет</em>. Złotym środkiem może być serwis typu <strong>Tumblr</strong>, który jest takim <strong>WordPressem </strong>instant. Nie przekonuje mnie to jednak do większej aktywności e-piśmiennej. Może to i dobrze. Ilość, nie jakość? No way! Z drugiej strony skąd energię czerpią ludzie, którzy nie prowadzą bloga tematycznego, a wpisy z różnych dziedzin zamieszczają z zaskakującą regularnością? Nie są <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Prokrastynacja">prokrastynatorami</a>. Ha! Trafiłem w sedno.</p>
<p>Taniochę zawsze łatwiej sprzedać i łatwiej spożyć. Do wpisu blogowego muszę się przyłożyć &#8211; nie napiszę notki w 2 minuty. Social streaming i automatyczne odświeżanie rozwala mnie od środka, nie popędzając synaps do galopu. Nie wierzę, że nie mam nic do powiedzenia &#8211; czasem trudno zamknąć mi jadaczkę. <img src='http://lukaszeq.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Nie zamierzam jednak rezygnować z uzależnienia od &#8222;fejsa&#8221; &#8211; póki nie trzeba dzielić się informacjami medycznymi, pofolguję sobie trochę. Zaś co do blogów i tworzenia contentu powrócę następnym razem w iście ekomersowym stylu. <img src='http://lukaszeq.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lukaszeq.pl/2011/01/07/blog-w-proszku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wojna z dupalaczami</title>
		<link>http://lukaszeq.pl/2010/10/06/wojna-z-dupalaczami/</link>
		<comments>http://lukaszeq.pl/2010/10/06/wojna-z-dupalaczami/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 06 Oct 2010 19:55:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Lukaszeq</dc:creator>
				<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[dopalacze]]></category>
		<category><![CDATA[narkotyki]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[uzależnienia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lukaszeq.pl/?p=132</guid>
		<description><![CDATA[Miało być bez polityki, ale niestety nie mogę się powstrzymać. Kolejny głos w sprawie, który nic nie zmieni. Tak&#8230; Chociaż&#8230; Dlaczego tak myślę? Przecież mogę pomóc rządowi z szybszym uporaniem się ze sprawą &#8211; tworząc dodatkową listę środków, które wpływają destrukcyjne na ludzki organizm! Zakażmy ich wszystkich, a ludziom będzie się żyło lepiej i dostatniej. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Miało być bez polityki, ale niestety nie mogę się powstrzymać. Kolejny głos w sprawie, który nic nie zmieni. Tak&#8230; Chociaż&#8230; Dlaczego tak myślę? Przecież mogę pomóc rządowi z szybszym uporaniem się ze sprawą &#8211; tworząc dodatkową listę środków, które wpływają destrukcyjne na ludzki organizm! Zakażmy ich wszystkich, a ludziom będzie się żyło lepiej i dostatniej. Wszystkie co prawda mają ostrzeżenia, że nie wolno ich zażywać (doustnie, dożylnie, doodbytniczo, czy też wcierając w skórę) &#8211; ale co z tego! Każdy przecież może w domowym zaciszu  olać zalecenia producenta! Lepiej zadbać o zdrowie obywatela, skoro sam nie potrafi. Do odstrzału, oprócz dopalaczy, niech idą:</p>
<p><span id="more-132"></span></p>
<ul>
<li>rozpuszczalnik Mors (ponoć nieźle wali w beret &#8211; sprzedaż napędzają młodociani);</li>
<li>rozpałka do grilla;</li>
<li>denaturat;</li>
<li>Borygo.</li>
</ul>
<p>Na wszelki wypadek dorzućmy:</p>
<ul>
<li>papierosy (zwłaszcza w formie czopków);</li>
<li>alkohol (zwłaszcza wykonywany starodawną, punkową metodą <abbr title="Do It Yourself">D.I.Y.</abbr>).</li>
</ul>
<p>Owoc zakazany lepiej smakuje. Słyszałem, że jagodzianka na kościach z sokiem jabłkowym jest całkiem znośna. Niech będzie jeszcze lepsza! Wytrawni znawcy substancji psychoaktywnych wiedzieli od początku, że zamiast tzw. dopalacza lepiej załatwić sobie kilka dropsów lub porcję koksu &#8211; konsumpcja o wiele bardziej wyrafinowana. Szkoda, że rząd zajmuje się tematami zastępczymi (zwłaszcza, że problemu narkomanii nie zwalczy) i sam sobie wytrąca z rąk kontrolę nad rynkiem syntetycznych mózgojebów.</p>
<p>Pecunia non olet, to wiemy, a zazdrość to ludzka rzecz. Niestety.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lukaszeq.pl/2010/10/06/wojna-z-dupalaczami/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Odkładam wojnę na jutro</title>
		<link>http://lukaszeq.pl/2010/09/27/odkladam-wojne-na-jutro/</link>
		<comments>http://lukaszeq.pl/2010/09/27/odkladam-wojne-na-jutro/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 27 Sep 2010 19:50:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Lukaszeq</dc:creator>
				<category><![CDATA[Internet]]></category>
		<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[prokrastynacja]]></category>
		<category><![CDATA[psychologia]]></category>
		<category><![CDATA[umysł]]></category>
		<category><![CDATA[uzależnienia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lukaszeq.pl/?p=108</guid>
		<description><![CDATA[Ona tu jest. Ciągle. Dopiero niedawno dowiedziałem się, z kim tak naprawdę mam do czynienia. Ogarnęło mnie przerażenie: ona towarzyszy mi od lat i bez mojej wiedzy wypija ze mnie wszystkie soki, jak jemioła żerująca na zdrowym organizmie drzewa. Teraz zdałem sobie sprawę z kim mam do czynienia. Co gorsze, nie mam zielonego pojęcia, jak [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ona tu jest. Ciągle. Dopiero niedawno dowiedziałem się, z kim tak naprawdę mam do czynienia. Ogarnęło mnie przerażenie: ona towarzyszy mi od lat i bez mojej wiedzy wypija ze mnie wszystkie soki, jak jemioła żerująca na zdrowym organizmie drzewa. Teraz zdałem sobie sprawę z kim mam do czynienia. Co gorsze, nie mam zielonego pojęcia, jak z nią walczyć. Próbowałem wielu metod, ale ona wydaje się niepokonana. Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że chyba nie ma sensu z nią walczyć. Zabiorę się za nią jutro. Wróg psychiczny numer jeden: prokrastynacja.<br />
<span id="more-108"></span><br />
Otwierając rano oczy nie zdaję sobie jeszcze sprawy z faktu, że ona też budzi się razem ze mną. Gdy wychodzę spod prysznica i szczotkuję zęby, jeszcze nie daje o sobie znać. Świetnie! Wskakuję w świeże ciuchy, nastawiam sobie kawę, rzucam okiem na czytaną aktualnie książkę&#8230; Zaraz! Czy przypadkiem o czymś nie zapomniałem? Tak. Poprawna kolejność: wskakuję w świeże ciuchy, nastawiam sobie kawę, naciskam POWER ON, rzucam okiem na czytaną aktualnie książkę, loguję się.</p>
<p>W tym momencie od upadku w przepaść dzieli mnie tylko cieniutka linia. Czas zwalnia, a ja jestem o nukleon od krawędzi jamy bez dna. Dzisiaj w końcu dokończę swoją powieść, rozpocznę naukę nowego języka obcego, sprzątnę piwnicę, złożę ogórki do słoików, pójdę zapisać się na kurs grania na perkusji, etc., etc., ALE NAJPIERW SPRAWDZĘ TYLKO SWOJĄ POCZTĘ.</p>
<p>Lecę.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://lukaszeq.pl/wp-content/uploads/2010/09/prokrastynacja.jpg" rel="lightbox[108]"><img class="aligncenter size-medium wp-image-109" title="Prokrastynacja" src="http://lukaszeq.pl/wp-content/uploads/2010/09/prokrastynacja-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><br />
<small>Autor: Rennet Stowe, CC-BY 2.0</small></p>
<p>Gdy wieczorem wyłączam komputer i kładę się do łóżka (w międzyczasie, gdy ładował mi się film na YouTube, zdążyłem wziąć prysznic) zadaję sobie pytanie &#8211; to samo, co zawsze: dlaczego to sobie zrobiłem? Jutro znów stanę nad krawędzią. Czy spadnę? A może nieświadomie uratuje mnie mój dostawca Internetu, odcinając mi dopływ do życiodajnego narkotyku? OK, dam radę &#8211; jest przecież tyle nieprzeczytanych książek. Na pewno skuszę się na kilka stron i wsiąknę, i przez resztę dnia nic nie zrobię. Boję się i jestem spokojny, tak jak oskarżony podczas sesji permanentnych tortur.</p>
<p>Skąd się wzięłaś, prokrastynacjo? Jak to się stało, że do mnie przylgnęłaś? Czy Google da mi na to odpowiedź? Tak. Spędzę też (bezużytecznie) oczywiście kolejne godziny na czytaniu porad, które pomogą mi skutecznie z nią walczyć. Do napisania tego krótkiego elaboratu zmusił mnie <a href="http://ytorf.com/2009/06/internet-addiction-is-serious-business/">pewien komiks</a>. Musiałem. Nie rób mi tego więcej, prokrastynacjo.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lukaszeq.pl/2010/09/27/odkladam-wojne-na-jutro/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rutynoskorbin</title>
		<link>http://lukaszeq.pl/2010/06/06/rutynoskorbin/</link>
		<comments>http://lukaszeq.pl/2010/06/06/rutynoskorbin/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 06 Jun 2010 19:13:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Lukaszeq</dc:creator>
				<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lukaszeq.pl/?p=67</guid>
		<description><![CDATA[Bardzo łatwo jest wpaść w rutynę. Błogosławieni ci, którzy nie poddają się po drugim kroku w ciągu logicznym &#8222;koncepcja &#8211; realizacja &#8211; kontynuacja&#8221;. Twardzi są, nie mientcy. A może jednak są prawdziwymi wizjonerami lub mają ciekawy żywot obfitujący w anegdotki niczym cylinder magika w króliki? Zazdroszczę fuksa. Brawo! Pytanie retoryczne zadane, wstęp jako-tako odwalony. Zacząłem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Bardzo łatwo jest wpaść w rutynę. Błogosławieni ci, którzy nie poddają się po drugim kroku w ciągu logicznym &#8222;koncepcja &#8211; realizacja &#8211; kontynuacja&#8221;. Twardzi są, nie mientcy. A może jednak są prawdziwymi wizjonerami lub mają ciekawy żywot obfitujący w anegdotki niczym cylinder magika w króliki? Zazdroszczę fuksa. Brawo! Pytanie retoryczne zadane, wstęp jako-tako odwalony.<br />
<span id="more-67"></span><br />
Zacząłem ostatnio trochę pisać ręcznie i powiem szczerze, że to takie romantyczne. W moim mózgu. Gdy ktoś po mojej śmierci zabierze się za redagowanie tych pamiętników, jestem przekonany, że po ich lekturze pierdolnie sobie blachę w czoło i zada pytanie, w jakich bólach rodziły się te perełki literatury &#8211; użytkowej czy też może impresjonistycznej? Fajnie jest notować ręcznie. O ile tego nienawidziłem przez wszystkie lata edukacji, tak teraz doceniam tę formę archiwizacji myśli &#8211; przede wszystkim na jej osobisty charakter: w MySQL nie pozostawię komórek naskórka.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://lukaszeq.pl/wp-content/uploads/2010/06/acdc_warszawa.jpg" rel="lightbox[67]"><img class="size-medium wp-image-68      aligncenter" src="http://lukaszeq.pl/wp-content/uploads/2010/06/acdc_warszawa-300x199.jpg" alt="" width="300" height="199" /></a><br />
<small>Autor: Thom R., CC-BY-NC-SA 2.0</small></p>
<p>Jednak jestem ograniczony &#8211; do tej pory całkiem nieźle przekonywałem się, że jestem jednym z mądrzejszych ludzi na świecie. Na koncercie AC/DC spełniło się moje marzenie, by zobaczyć grupę na żywo. Miodowy Ciechan był już za stary. Mam porządek w torbie, a rachunki z dowodami wpłat powpinane do segregatora. Kupiłem trzy numery PSX Extreme pod rząd, choć dalej laser w PS2 czeka na wymianę i przejście Metal Gear Solid 3. Widziałem w Suwałkach żula w ramonesce, sączącego wieczornego mózgojeba na murku przy głównej ulicy miasta, na dodatek przy ładnej pogodzie. Nie trawię jednak słuchawek dousznych i obejrzałem &#8222;Kompanię braci&#8221;. I, kurwa, kompletnie nieużywany mózg mi zanika. Sprawa dla neurochirurga.</p>
<p>Będzie wkrótce trochę o komputerach, trochę o książkach (a może też i muzyce?), no i trochę fikcji (ale nie tutaj). Warto stawiać sobie nowe cele i od dzisiaj nie zastanawiam się, czy mam nowe pomysły, tylko kiedy je wszystkie zrealizuję. Na pocieszenie powiem, że zacząłem dobrze. Zachęcam do subskrybowania <a href="http://feeds.feedburner.com/LukaszeqsSite">kanału RSS</a>. I tak ciągle siedzisz przed komputerem. <img src='http://lukaszeq.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lukaszeq.pl/2010/06/06/rutynoskorbin/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zawód: kryminalista</title>
		<link>http://lukaszeq.pl/2010/02/09/zawod-kryminalista/</link>
		<comments>http://lukaszeq.pl/2010/02/09/zawod-kryminalista/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 09 Feb 2010 21:36:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Lukaszeq</dc:creator>
				<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[państwo]]></category>
		<category><![CDATA[prawo]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lukaszeq.pl/?p=41</guid>
		<description><![CDATA[Niepojęte jest dla mnie to, że w naszym kraju ciągle rażąco zaniedbywani są przestępcy. Nie mają prawa do opieki zdrowotnej, ani do emerytury i renty. Nie odprowadzane są za nich składki do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, a na dodatek są prześladowani przez policję &#8211; na szczęście w bardzo ograniczonym zakresie. Skąd takie wnioski? W dniu dzisiejszym [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Niepojęte jest dla mnie to, że w naszym kraju ciągle rażąco zaniedbywani są przestępcy. Nie mają prawa do opieki zdrowotnej, ani do emerytury i renty. Nie odprowadzane są za nich składki do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, a na dodatek są prześladowani przez policję &#8211; na szczęście w bardzo ograniczonym zakresie. Skąd takie wnioski?</p>
<p><span id="more-41"></span>W dniu dzisiejszym dokonałem rzeczy niebywałej, bo oto po raz pierwszy od roku obejrzałem w całości serwis informacyjny w telewizji. Ba! Nawet dwa! I w rozpiskach obu programów pojawiła się informacja o napadzie na warszawski antykwariat.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://lukaszeq.pl/wp-content/uploads/2010/02/Prison_Punishment.jpg" rel="lightbox[41]"><img class="size-medium wp-image-45  aligncenter" src="http://lukaszeq.pl/wp-content/uploads/2010/02/Prison_Punishment-300x199.jpg" alt="" width="300" height="199" /></a><br />
<small>Autor: publik15, CC-BY 2.0</small></p>
<p>Dwoje młodych dżentelmenów w trakcie popołudniowych zakupów postanowiło odwiedzić wyżej wymieniony sklep z książkami. Panowie wcześniej najprawdopodobniej dokonali zakupu w salonie z narzędziami kuchennymi, gdyż jeden z nich trzymał w dłoni długi nóż. Niewykluczone, że panowie ci po prostu szukali jakiejś interesującej książki kucharskiej, zawierającej przepisy z wykorzystaniem świeżych ziół, które to można by było posiekać właśnie za pomocą wcześniej zakupionego noża. Dżentelmeni ci również postanowili skorzystać z okazji i zdecydowali, że podyskutują z właścicielem antykwariatu na temat przejęcia znajdujących się tam wszelakich kosztowności. Niestety, antykwariusz okazał się być dość nerwowym człowiekiem i kategorycznie uciął dyskusję w szczytowym momencie, powodując jednocześnie wymsknięcie się noża klienta, który niechcący ugodził w jego szyję. Klient zszokowany zaistniałą sytuacją zechciał odzyskać swój nóż, lecz w trakcie przypadkowego zwarcia z antykwariuszem ten wsadził mu ostrze w brzuch, powodując zgon biednego przestępcy. Sklepikarz-morderca.</p>
<p>Drugiemu bandycie na szczęście nic się nie stało, ale antykwariusza kara i tak nie ominie. Mam nadzieję, że zajmie się tym także jakaś szybko powołana fundacja chroniąca praw kryminalistów (jeszcze takiej nie ma!?). Nie dość, że przestępcy narażają swoje życie w pracy, to jeszcze otrzymują wynagrodzenie w formie prowizji od wykonanej roboty, bez jakiejkolwiek podstawy netto. Na szczęście wybitni juryści (ci aktualni i ci przyszli &#8211; studenci prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego) mają się wkrótce tą sprawą zająć.</p>
<p>Nareszcie, bo żałosne jest to, że ludzie w biały dzień wpychają drugim noże w brzuchy bez wyraźnego powodu. Bo przecież pieniądze przestępcom należą się bezwarunkowo &#8211; oni też muszą żyć.</p>
<p>Zasmucają mnie dywagacje prawników i policji na temat przekroczenia granic obrony własnej. Śmierć człowieka to tragedia, ale nie można zapomnieć, że tutaj pożegnał się z padołem degenerat czyhający na cudze życie. Samo apelowanie o uszanowanie praw bandyty powinno wywołać impuls w mózgownicy ustawodawcy, aby ludzie przestali bać się bronić. Za parę lat może już być za późno, kiedy związki zawodowe kryminalistów będą blokowały zmiany w kodeksie karnym.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lukaszeq.pl/2010/02/09/zawod-kryminalista/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak radzić sobie ze stresem?</title>
		<link>http://lukaszeq.pl/2010/01/24/jak-radzic-sobie-ze-stresem/</link>
		<comments>http://lukaszeq.pl/2010/01/24/jak-radzic-sobie-ze-stresem/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 24 Jan 2010 22:35:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Lukaszeq</dc:creator>
				<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lukaszeq.pl/?p=37</guid>
		<description><![CDATA[Ja na to pytanie odpowiedzieć nie potrafię. Wydarzenia ostatnich dwóch tygodni utwierdziły mnie w przekonaniu, że niekonserwowane mechanizmy obronne, które na pierwszy rzut oka wyglądaja na sprawne, potrafią zawieść w krytycznym momencie. Panika, płytki oddech, drżenie rąk i bezsenność są naturalnymi konsekwencjami odkładania wszystkiego na potem i braku konsekwencji. Jednak dzięki tym kilku dniom bezustannych [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ja na to pytanie odpowiedzieć nie potrafię. Wydarzenia ostatnich dwóch tygodni utwierdziły mnie w przekonaniu, że niekonserwowane mechanizmy obronne, które na pierwszy rzut oka wyglądaja na sprawne, potrafią zawieść w krytycznym momencie. Panika, płytki oddech, drżenie rąk i bezsenność są naturalnymi konsekwencjami odkładania wszystkiego na potem i braku konsekwencji. Jednak dzięki tym kilku dniom bezustannych nerwowych tików dokonało się swoiste katharsis, poprzedzone zrewidowaniem swojego postępowania w stosunku do otaczającego świata. Hej! Czyżbym przypadkiem nie odkrył remedium na stres?<br />
<span id="more-37"></span><br />
Jeden lek u różnych osób wywołuje różne reakcje. Nawiązując do pewnego hasła reklamowego cudownego specyfiku na gorączkę &#8211; gorzała i waleriana likwidują tylko objawy, nie przyczyny. Już przerobione: faktycznie &#8211; nie działa. Cóż, wypróbujemy ten mój nowy sposób &#8211; ponoć medycyna ludowa jest skuteczna.</p>
<p>Polskie Koleje Przewspaniałe wiozą mnie w tej chwili do Suwałk. Z dwugodzinnym opóźnieniem. W ramach troski o bezbolesną aklimatyzację w nowym-starym miejscu zamieszkania, okno w przedziale po ostatnim przeglądzie technicznym wagonu pozostało nieszczelne. Dzięki temu drobnemu zabiegowi, mogę umilać sobie czas podróży dowolnie modyfikując palcem bukiety kwiatów, które mróz namalował na szybie od wewnątrz.</p>
<p>Wróćmy jednak do niezbyt intensywnych &#8211; bo co za dużo, to niezdrowo &#8211; oparów alkoholu. Ustaliliśmy już, że spirytus ratyfikowany stosowany jako rozcienczalnik napojów owocowych nie pomaga rozwiązać problemów bieżących. Znakomicie jednak nadaje się jako spoiwo spotkań towarzyskich &#8211; zwłaszcza tych z dużą frekwencją, zwłaszcza tych pożegnalnych.</p>
<p>Bo o to jestem oddalony o jakieś 20 kilometrów od chwili, gdzie mówiąc &#8222;idę do domu&#8221; będę miał na myśli swój pokój na osiedlu Kamena, a nie na wynajęte mieszkanie na warszawskich Bielanach. I ta chwila właśnie stała się punktem wyjściowym tak zwanych &#8222;piwek&#8221; w ilości dwóch. Jedno z nich było niezwykle emocjonalne i jestem zachwycony, że miało moc co najmniej 10 emocjonalnych megaton. Co za ładunek! Dziękuję Wam. Nie wyjeżdżam na wojnę, nie umieram. Nie ukrywam jednak, że specjalnie dramatyzowałem. <img src='http://lukaszeq.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  Taaaa&#8230; Jeden aktor na scenae mundi. Nie mogłem się powstrzymać. <img src='http://lukaszeq.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  Jestem usatysfakcjonowany, dzięki.</p>
<p>Zbliżam się do stacji końcowej. Zimno jak cholera. Wyłączam Fat Belly Family i ich interpretację poezji Gajcego, zamykam system. Jutro zaczynam stary dzień na nowych śmieciach. Ciekawe, czy trudniej będzie odzwyczaić się od starego, czy dostosować się do nowego. Czas pokaże.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lukaszeq.pl/2010/01/24/jak-radzic-sobie-ze-stresem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Coś się kończy, coś się zaczyna</title>
		<link>http://lukaszeq.pl/2010/01/07/cos-sie-konczy-cos-sie-zaczyna/</link>
		<comments>http://lukaszeq.pl/2010/01/07/cos-sie-konczy-cos-sie-zaczyna/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 07 Jan 2010 18:24:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Lukaszeq</dc:creator>
				<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lukaszeq.pl/?p=6</guid>
		<description><![CDATA[Myśl ta, zaczerpnięta z opowiadań Andrzeja Sapkowskiego, tak bardzo wryła mi się w pamięć, że prawdopodobnie pozostanie ze mną do końca mych dni i bezczelnie przywoływać ją będę przy każdej nadarzającej się okazji. Z pozoru tylko to zdanie wydaje się być określeniem naturalności zmian zachodzących w przyrodzie, tudzież ideą towarzyszącą procesowi recyklingu. Dla mnie jednak [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Myśl ta, zaczerpnięta z opowiadań Andrzeja Sapkowskiego, tak bardzo wryła mi się w pamięć, że prawdopodobnie pozostanie ze mną do końca mych dni i bezczelnie przywoływać ją będę przy każdej nadarzającej się okazji. Z pozoru tylko to zdanie wydaje się być określeniem naturalności zmian zachodzących w przyrodzie, tudzież ideą towarzyszącą procesowi recyklingu. Dla mnie jednak te sześć słów ma wyjątkową wartość. Ot, tak sobie ubzdurałem, że będę używał ich przy specjalnych okazjach, tak samo jak na chrzciny czy pogrzeb wkłada się tą jedyną, odświętną koszulę.</p>
<p><span id="more-6"></span></p>
<p>Okazja chyba jest wyjątkowa. Ja wiem jedno: dla Ciebie to zwykłe pieprzenie, dla mnie powrót do pewnego rodzaju celebracji codziennego życia. Powrót do podejmowania rękawicy każdego ranka i zejście z widowni, na której &#8211; sam nie wiem jak &#8211; się znalazłem. Czy wytrwam? &#8222;Tyle było za nimi. A przed nimi było wszystko.&#8221;</p>
<p>Od mojego ostatniego wpisu na tym blogasku minęły ponad dwa lata. Przez ten czas domena spokojnie wisiała w bezmiarze internetu, czekając na swoje lepsze czasy (dla wielu czytelników kolejne lata klęsk i nieurodzaju &#8211; mam Was w dupie!). Co było tego przyczyną? Cholera wie. W ciągu tych miesięcy trochę ciekawych rzeczy się wydarzyło, a wszystkie miały wspólny mianownik: Warszawa. Wyjechałem z rodzinnych stron, odetchnąłem wielkomiejskim smogiem. Dotykałem ścian kamienic, na których osadziły się wczorajsze tragedie, jutrzejsze marzenia i dzisiejsze tłuste spaliny. Nie wspomnę nawet o całodobowych kebabowniach i pijalniach trunków wszelakich &#8211; byle by tylko pościnać białko mózgownicy&#8230;</p>
<p>Są jednak w życiu takie okazje, gdzie trzeba podjąć krytyczne decyzje. Jak w grze komputerowej. Pewne okoliczności spowodowały, że po ponad dwu latach wracam do Suwałk. Wracam w miejsce, gdzie się urodziłem, by tu przedefiniować moją ścieżkę życia. Czy to źle, czy to dobrze &#8211; nie wiem. Na pewno będzie <em>inaczej</em>.</p>
<p>Stolica naszego pięknego kraju nauczyła mnie sporo pokory, a także zapoznała z wieloma przesympatycznymi menelami, dzięki którym ostatnią kasę łatwiej było wydawać na alkohol, niźli na zaległy rachunek. To na Ursynowie i na Bielanach w moim czerepie narodziły się inspiracje, z których być może uda mi się kiedyś coś wykuć. Czy to będzie perła w mojej twórczości, czy kompletny syf &#8211; czas pokaże. No i widok Starego Miasta z wieczornego Mostu Gdańskiego jest niesamowity.</p>
<p>Otwórzmy szampana. Trzy lata temu tak samo otwierałem swojego poprzedniego blogaska &#8211; szampańskim JPG-iem. Nie ma co się rozwodzić nad istotą rzeczy, która tak naprawdę nie istnieje (?). Wyłówmy lepiej truskaweczkę.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://lukaszeq.pl/wp-content/uploads/2010/01/szampan.jpg" rel="lightbox[6]"><img class="size-medium wp-image-21  " title="Szampan" src="http://lukaszeq.pl/wp-content/uploads/2010/01/szampan-240x300.jpg" alt="" width="240" height="300" /></a><br />
<small>Autor: Steve Ryan, CC-BY-SA 2.0</small></p>
<p>Smakowita. Mam nadzieję, że przynajmniej częściowo tak jak treść, która w tym miejscu zagości. Nie mam ochoty na bloga tematycznego, wypasionego, łeb-dwa-zerowego. Ten blogasek po prostu będzie prywatny, pomimo małej reklamy, którą na dole wkleiłem (jestem łasy na kasę, więc zachęcam do codziennego oglądania banerka <img src='http://lukaszeq.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> ). To chyba dobrze, przyda mi się terapia.</p>
<p>Uśmiechnij się! I odstaw pigułki&#8230; Głód grafomana jest silniejszy od snikersa i toffifee razem wziętych. Miłej lektury.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lukaszeq.pl/2010/01/07/cos-sie-konczy-cos-sie-zaczyna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

