Miało być bez polityki, ale niestety nie mogę się powstrzymać. Kolejny głos w sprawie, który nic nie zmieni. Tak… Chociaż… Dlaczego tak myślę? Przecież mogę pomóc rządowi z szybszym uporaniem się ze sprawą – tworząc dodatkową listę środków, które wpływają destrukcyjne na ludzki organizm! Zakażmy ich wszystkich, a ludziom będzie się żyło lepiej i dostatniej. Wszystkie co prawda mają ostrzeżenia, że nie wolno ich zażywać (doustnie, dożylnie, doodbytniczo, czy też wcierając w skórę) – ale co z tego! Każdy przecież może w domowym zaciszu olać zalecenia producenta! Lepiej zadbać o zdrowie obywatela, skoro sam nie potrafi. Do odstrzału, oprócz dopalaczy, niech idą:
- rozpuszczalnik Mors (ponoć nieźle wali w beret – sprzedaż napędzają młodociani);
- rozpałka do grilla;
- denaturat;
- Borygo.
Na wszelki wypadek dorzućmy:
- papierosy (zwłaszcza w formie czopków);
- alkohol (zwłaszcza wykonywany starodawną, punkową metodą D.I.Y.).
Owoc zakazany lepiej smakuje. Słyszałem, że jagodzianka na kościach z sokiem jabłkowym jest całkiem znośna. Niech będzie jeszcze lepsza! Wytrawni znawcy substancji psychoaktywnych wiedzieli od początku, że zamiast tzw. dopalacza lepiej załatwić sobie kilka dropsów lub porcję koksu – konsumpcja o wiele bardziej wyrafinowana. Szkoda, że rząd zajmuje się tematami zastępczymi (zwłaszcza, że problemu narkomanii nie zwalczy) i sam sobie wytrąca z rąk kontrolę nad rynkiem syntetycznych mózgojebów.
Pecunia non olet, to wiemy, a zazdrość to ludzka rzecz. Niestety.



kto ma ochotę i tak weźmie czy będzie to zakazane czy nie. Pointless fight idd
„Słyszałem, że jagodzianka na kościach z sokiem jabłkowym jest całkiem znośna.” – czy aby na pewno tylko słyszałeś? ;D
mi się wydaje, że obecna afera z dopalaczami jest przedsmakiem tego, co by się działo, gdyby zalegalizowano miękkie narkotyki.
Boże broń!