Ona tu jest. Ciągle. Dopiero niedawno dowiedziałem się, z kim tak naprawdę mam do czynienia. Ogarnęło mnie przerażenie: ona towarzyszy mi od lat i bez mojej wiedzy wypija ze mnie wszystkie soki, jak jemioła żerująca na zdrowym organizmie drzewa. Teraz zdałem sobie sprawę z kim mam do czynienia. Co gorsze, nie mam zielonego pojęcia, jak z nią walczyć. Próbowałem wielu metod, ale ona wydaje się niepokonana. Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że chyba nie ma sensu z nią walczyć. Zabiorę się za nią jutro. Wróg psychiczny numer jeden: prokrastynacja.
Otwierając rano oczy nie zdaję sobie jeszcze sprawy z faktu, że ona też budzi się razem ze mną. Gdy wychodzę spod prysznica i szczotkuję zęby, jeszcze nie daje o sobie znać. Świetnie! Wskakuję w świeże ciuchy, nastawiam sobie kawę, rzucam okiem na czytaną aktualnie książkę… Zaraz! Czy przypadkiem o czymś nie zapomniałem? Tak. Poprawna kolejność: wskakuję w świeże ciuchy, nastawiam sobie kawę, naciskam POWER ON, rzucam okiem na czytaną aktualnie książkę, loguję się.
W tym momencie od upadku w przepaść dzieli mnie tylko cieniutka linia. Czas zwalnia, a ja jestem o nukleon od krawędzi jamy bez dna. Dzisiaj w końcu dokończę swoją powieść, rozpocznę naukę nowego języka obcego, sprzątnę piwnicę, złożę ogórki do słoików, pójdę zapisać się na kurs grania na perkusji, etc., etc., ALE NAJPIERW SPRAWDZĘ TYLKO SWOJĄ POCZTĘ.
Lecę.

Autor: Rennet Stowe, CC-BY 2.0
Gdy wieczorem wyłączam komputer i kładę się do łóżka (w międzyczasie, gdy ładował mi się film na YouTube, zdążyłem wziąć prysznic) zadaję sobie pytanie – to samo, co zawsze: dlaczego to sobie zrobiłem? Jutro znów stanę nad krawędzią. Czy spadnę? A może nieświadomie uratuje mnie mój dostawca Internetu, odcinając mi dopływ do życiodajnego narkotyku? OK, dam radę – jest przecież tyle nieprzeczytanych książek. Na pewno skuszę się na kilka stron i wsiąknę, i przez resztę dnia nic nie zrobię. Boję się i jestem spokojny, tak jak oskarżony podczas sesji permanentnych tortur.
Skąd się wzięłaś, prokrastynacjo? Jak to się stało, że do mnie przylgnęłaś? Czy Google da mi na to odpowiedź? Tak. Spędzę też (bezużytecznie) oczywiście kolejne godziny na czytaniu porad, które pomogą mi skutecznie z nią walczyć. Do napisania tego krótkiego elaboratu zmusił mnie pewien komiks. Musiałem. Nie rób mi tego więcej, prokrastynacjo.



Dobry tekst !
Jutro szerzej skomentuję ten wpis.
Biedny Łukasz…
Dasz radę! Słoiki już czekają!