Wikimania 2010

21lip10

Minął już ponad tydzień od zakończenia Wikimanii 2010 – międzynarodowej konferencji Wikimedia. Zapewne dla większości z Was nieobce jest słowo Wikipedia, a i pewnie zdarzyło się Wam z niej nie raz skorzystać (chyba, że wasz chomik nie napędza prądnicy tak, by zasilić komputer). Ale czy zastanawialiście się kiedyś, jak to się dzieje, że w sieci dostępna jest tak wielka skarbnica wiedzy – i to całkowicie za darmo? Kryje się za tym sztab ludzi: wolontariusze z całego świata, niosący kaganek oświaty ku bezkształtowi cyberprzestrzeni. I ci właśnie pasjonaci zjechali do Gdańska w dniach 9-11 lipca bieżącego roku, by porozmawiać o problemach, narzędziach i ideach pozwalających tworzyć najważniejszy wynalazek ludzkości oparty o Internet.

Na imprezę dotarłem dopiero trzeciego i ostatniego zarazem dnia jej trwania, gdyż uznałem go za najciekawszy pod względem prezentowanych wykładów. W Filharmonii Bałtyckiej na Ołowiance, gdzie odbywała się konferencja, byłem po raz pierwszy. Sam budynek robi spore wrażenie i jest znakomitym dowodem na to, że współczesna architektura może znakomicie współgrać z historycznym otoczeniem i nie musi przerywać kreowanej od wieków urbanistycznej tkanki fanaberiami „wizjonera-futurysty”. Po odebraniu identyfikatora i koszulki przyszedł czas na posiedzenie plenarne z udziałem Jimmy’ego Walesa – faceta, od którego to wszystko się zaczęło. Jimmy podczas swojej prezentacji naświetlił problem z rozwojem Wikipedii w językach lokalnych, które nie są językami oficjalnymi – ich pisownia sprawia problemy natury technicznej (byłem tym faktem zaskoczony – myślałem, że Unikod wszystko załatwi). Z opinii liderów „małych” Wikipedii można wysnuć wniosek, iż wierzą w moc sprawczą Walesa, który „powinien ich odwiedzić” i reprezentować ich interesy przed software’owymi potentatami. Światełko nadziei jak najbardziej się pojawiło, więc można spodziewać się wkrótce systematycznej eliminacji tych niedogodnosci i Wikipedie będą znakomitym nośnikiem wiedzy w mało popularnych językach.


Autor: RaBoe, CC-BY-SA 3.0

Po tym wstępie wybrałem się posłuchać panelu o sytuacji ruchu wolnej kultury na całym świecie. Wikipedia i projekty pochodne całkiem nieźle wywiązują się z dystrybucji wolnej wiedzy, choć brakuje czasem dostępu do elementów składowych tego przedsięwzięcia. Wolny dostęp do dzieł sztuki czy kultury niestety ciągle kojarzy się artystom z „oddaniem własnej pracy za darmo”. Coś, co znakomicie przyjęło się na gruncie współczesnej informatyki (Free Software Foundation, GNU), nie jest łatwo przenieść na pozostałe pola kultury niematerialnej. Najprostsze w tym wszystkim jest wysunięcie tezy: jeżeli artyści zaczną udostępniać swoje prace np. jako Creative Commons, podmioty odpowiedzialne za sprzedaż treści i dostępu do niej będą miały mniej kasy. Jak zwykle o błędzie decyduje czynnik ludzki i podejście do kwestii prawnych – to już jednak praca na kolejne lata.

Kierując swe kroki ku sali, gdzie miały odbyć się warsztaty dotyczące kultywowania dziedzictwa kulturowego za pomocą narzędzi typu Wiki, nie oczekiwałem takich rewelacji, o jakich przyszło mi tam usłyszeć. Liam Wyatt opowiadał o współpracy British Museum z Wikipedią, celem rozwoju artykułów o eksponatach gromadzonych przez instytucję, a także sprzężenia WikiReadera z trasami wycieczek po gmachu muzeum. Potem przyszła kolej na imponującą inicjatywę przeniesienia porzuconej przed laty Enciclopedia Chilena do darmowych repozytoriów Wikiźródeł. Zaledwie kilku pasjonatów dokonuje tytanicznej cyfryzacji maszynopisów, a nawet rękopisów! Dowiedziałem się też, że argentyńska telewizja państwowa współpracuje z lokalną fundacją wolnej kultury, zezwalając na archiwizację historycznych audycji radiowych i programów telewizyjnych. W ten sposób każdy za darmo może posłuchać przemówienia Evity Perón w oryginale, bądź zobaczyć relację z wojny o Malwiny („lub Falklandy, dla osób anglojęzycznych” :) ).


Autor: RaBoe, CC-BY-SA 3.0

Przed zamknięciem imprezy posłuchałem sobie o zaangażowaniu społeczności w tworzenie projektów Wiki. I tu natrafiłem na nasz lokalny akcent, bo Kocio, Polimerek i Przykuta (grupa trzymająca władzę w polskiej Wikipedii) opowiadali internacjonalistycznej gawiedzi o Wikiekspedycji, czyli łączeniu przyjemnego (wycieczki krajoznawczej) z pożytecznym (zbieranie materiałów, robienie fotografii). Miłym ozdobnikiem było zdjęcie z finału zeszłorocznej wyprawy – z moją gębą na czele. ;) Spośród wszystkich prezentacji w tym bloku nasza, polska, cieszyła się zdecydowanie największym zainteresowaniem. W międzyczasie naświetlony został problem adaptacji nowych użytkowników i generalnie problem japońskiej Wikipedii. Jak na niewielką ilość aktywnych edytorów liczba artykułów „skośnookiej” encyklopedii i tak robi wrażenie. Zresztą nie dziwię się – przecież to naród nerdów. Wśród maniaków mangi i ramen na pewno znajdują się otaku literatury naukowej. :)

Nadszedł czas na uroczystość zamknięcia Wikimanii 2010 w Gdańsku. Po krótkim filmie zachwalającym gospodarza następnej edycji (Hajfa) przyszła kolej na typowo polskie, niekończące się podziękowania. Prezydent Gdańska, Paweł Adamowicz, chlapnął niezły spicz w języku Szekspira, odmiana „greenpoincka”. Były uściski, pozdrowienia od Lecha Wałęsy (który pewnie siedział na Gadu-Gadu, więc nie mógł przyjść) i miłe słowa Jimmy’ego Walesa. Nadszedł czas na grupowe zdjęcie przed budynkiem filharmonii i… każdy rozszedł się (lub „rozleciał”) w swoją stronę.


Jimmy Wales i ja, autor: Yishai G., CC-BY-SA 3.0

I choć nie jestem zbyt zaangażowany w sprawy związane z istnieniem Wikipedii jako instytucji (wpływam tylko na jej treść), to uważam, że każdy entuzjasta tego nośnika wiedzy powinien był przyjść i posłuchać, jak to wszystko wygląda od kuchni i co jeszcze można poprawić, czego możemy oczekiwać. Encyklopedyści z całego świata z wielką pasją wkładają swoją pracę w coś, co nie przyniesie im żadnych korzyści materialnych – już choćby dla obserwowania tego zjawiska warto było pojawić się w Gdańsku. „Free knowledge in the City of Freedom” – głosił napis na konferencyjnym t-shircie. To jedno z najlepszych haseł, jakie widziałem na koszulkach.

Pragnę podziękować Paulinie i Dawidowi za bardzo przyjemnie spędzony weekend, świetne rozmowy, wikt i opierunek.

5 odpowiedzi na “Wikimania 2010”


  1. 1 W. Zamieszczono 22 lipca 2010 - 21:32

    „Cudze chwalicie, swego nie znacie”…

    Jeżeli chodzi o digitalizację, zasobów dziedzicta kulturowego, to proponuje zapoznianie się z takimi poslkimi projektami jak FBC, WBC, czy dLibra czy Europeana. Dziesiątki milionów Euro zostały przeznaczone na przetworzenie zarówno starodruków, audio, video, obrazów. W tej chiwli przetwrzane są dane przed II Woją Światową, ze względu na brak spadkobierców praw autorskich. Poza tym rusza kolejny polski projekt dMuseion. Jeżeli znają się instytucje chętne z tego korzystać, to myślę, że będziemy mieć się czym chwalić.

  2. 2 Az Zamieszczono 23 lipca 2010 - 03:58

    Cóż, osobiście uważam, że Wikipedia jest najbardziej wartościowym produktem Internetu. ;)

    Dzięki za relację!

  3. 3 Lukaszeq Zamieszczono 23 lipca 2010 - 08:26

    Dzięki, że zwróciłaś uwagę na rzecz, którą pominąłem w tekście. Fajnie, że wymieniłaś te projekty, sama jednak wspomniałaś, że digitalizowane są obecnie materiały public domain, a jeśli chodzi o Enciclopedia Chilena czy materiały argentyńskiej telewizji – nadal obowiązują je pewne prawa autorskie.

    Na wykładzie dowiedziałem się, że prawo autorskie – jeśli chodzi o media publiczne – jest w Argentynie ciekawie zbudowane. Jeżeli w kraju dzieje się coś ważnego, rząd ogłasza, że wszelkie materiały nadawane przez określony czas w TV czy radio publicznym są wolne od kopirajtów – więc można sobie z nich korzystać do woli nawet w komercyjnych źródłach. Nie wszystkie jednak materiały z ważnych okresów w historii państwa są uwolnione – i właśnie uzyskiwaniem zezwoleń na archiwizację i samą archiwizacją zajmuje się ta organizacja.

  4. 4 Ankh Zamieszczono 5 sierpnia 2010 - 11:13

    Ciekawy tekst, trochę się dowiedziałam o cioci Wiki, której tak wiele zawdzięczam ;) Niesamowite jest w niej właśnie to całkowicie dobrowolne angażowanie się zwykłych ludzi (a jednocześnie przez to co robią – niezwykłych) w szerzenie wiedzy wśród reszty społeczeństwa.

    Trafiłam tu przez facebook, muszę przyznać, że miło się Ciebie czyta, pozdrawiam!

    PS. A to mnie urzekło niesamowicie: „Uśmiechaj się często, bądź dla innych serdeczny i szczotkuj zęby dwa razy dziennie.” ;D

  5. 5 hejterzy Zamieszczono 24 sierpnia 2010 - 10:45

    Chcemy wiecej twórczości,
    podpisani: hejterzy =p

Zostaw odpowiedź


Cenne wskazówki: nie spamuj, nie obrażaj i nie prowokuj. Niecne komentarze nie będą publikowane, a ich autor zostanie wyklęty po wsze czasy.




A cóż to?

To wpis w blogu Łukasza, sporządzony jego aksamitną dłonią. Pamiętaj o wszechmocnych prawach autorskich!

Wpis "Wikimania 2010" został opublikowany w kategorii Internet i Wydarzenia.

Lipiec 2010
P W Ś C P S N
« cze   sie »
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031