Ćwir! Ćwir! Flak!

01lip10

Miałem pisać o zakończonych dwa tygodnie temu targach E3, lecz wrażenia z imprezy (na której „byłem” dzięki GameTrailers) pozostawię sobię na następną notatkę. Już teraz z ręką na sercu powiem, że nie uniknąłem konferencyjnej podniety i dziarsko tweetowałem co 2 minuty z rewelacją ujawnioną podczas streamowanych na żywo konferencji. Właśnie: tweetowałem – a nie strzeliłem podsumuwojącego, nic nie wnoszącego materiału na cztery tysiące znaków. Niestety, nie sposób czytać regularnie Twojego Ulubionego Bloga, bo jego durny autor woli dzień w dzień „ćwierkać” i „flaczyć” esemesopodobne twory. ¿Qué pasa?

Jeżeli miałbym teraz rozpisywać się na temat fenomenu mikroblogów, to musiałbym być chyba medialnym samobójcą – nawet widzom Faktów TVN czy czytelnikom „Faktu” nie są obce nazwy takie jak Twitter czy Blip. Krótka forma treści zamieszczanych w tego typu serwisach sprzyja szybkiej wymianie informacji – fundamencie dzisiejszego świata. Nie natknąłem się za to na jakąkolwiek analizę zjawiska w skali mikro – tylko w makro. O tym, że Justin Bieber może obwieszczać światu informację o przejażdżce segway’em czy trymowaniu włosków, można praktycznie codziennie przeczytać na Pudlu czy innym Kundlu. Public relations, reklama i tym podobne – to logiczne wytłumaczenie użytkowania mikroblogów przez celebrytów czy firmy. Ja jednak nie mam nic do zaoferowania – nie jestem artystą, nie prowadzę działalności gospodarczej, nie pracuję jako PR-owiec w korporacji.


Autor: sammich, CC-BY-NC-SA 2.0

A jednak nie mogę się powstrzymać przed tą nutką ekshibicjonizmu. To nic, że ludzkość gówno obchodzi, że moja dzisiejsza kawa była za słaba, czy że podobała mi się reakcja znanego przedsiębiorcy na stawiane mu zarzuty sprzedawania ciągle tego samego produktu w nowych opakowaniach. Zawsze jednak znajdą się ci, co napiszą: „a moja w sam raz” lub „no faktycznie, odpyskował im – choć mają rację”. Interakcja – to mnie kręci. Czuję się słuchany, choć wrażenie to jest iluzoryczne: oparte na rachunku prawdopodobieństwa. Czy znajdzie się ktoś, kto lubi dużo mówić i podejmie mój temat?

Czuję się jak prawdziwa gwiazda socjometryczna – i tak jak prawdziwa gwiazda muszę uważać na to, co mówię i co robię. Głupio by było nagle chlapnąć, że nie mam studiów czy że nie popieram jednego z wiodących kandytatów w wyborach na prezydenta. Jeżeli nie zajmujesz się e-commerce czy public relations – czyli tym, czym na oko połowa userów serwisów społecznościowych – lepiej byś znalazł „chodliwe” tematy. Oczywiście, jeżeli chcesz być czytany „na serio”. Czytanie tweetów mleczarza czy parkingowego będzie – z całym szacunkiem – raczej „nie elo”.

Czy komentarze/retweety odsiewają ziarno od plew? Czy to pożywka dla osób, które nie tylko nadają, ale i odbierają? Ciężko ze słuchaniem u przeciętnego zjadacza chleba – to fakt, ale nie ma sensu się temu dziwić. Dzięki mikroblogom jestem najważniejszy na świecie. Normalnie po dwudziestej informacji w ciągu tygodnia, że croissanty w „bulążeri” na rogu są najlepsze w dzielnicy prawdopodobnie straciłbym szacunek kolegów, a w skrajnym wypadku dostałbym w ryja (po obwieszczaniu światu co dzień rano, że „ŻYJĘ PO TO BY NIENAWIDZIĆ KU*WY JAGIELONI”).

Odpowiedziałem sam sobie na zadane wcześniej pytanie (brawo!). Nie muszę wysilać szarych komórek – publikuję codzienny bełkot online, więc jestem. Ach! Jakiż mój blog poczytny! Wrzucę flaka z linkiem do tej notki – warto ją przecież pochłonąć. Jest taka opiniotwórcza!

0 odpowiedzi na “Ćwir! Ćwir! Flak!”


  1. Brak komentarzy

Zostaw odpowiedź


Cenne wskazówki: nie spamuj, nie obrażaj i nie prowokuj. Niecne komentarze nie będą publikowane, a ich autor zostanie wyklęty po wsze czasy.




A cóż to?

To wpis w blogu Łukasza, sporządzony jego aksamitną dłonią. Pamiętaj o wszechmocnych prawach autorskich!

Wpis "Ćwir! Ćwir! Flak!" został opublikowany w kategorii Internet.

Lipiec 2010
P W Ś C P S N
« cze   sie »
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031