Niepojęte jest dla mnie to, że w naszym kraju ciągle rażąco zaniedbywani są przestępcy. Nie mają prawa do opieki zdrowotnej, ani do emerytury i renty. Nie odprowadzane są za nich składki do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, a na dodatek są prześladowani przez policję – na szczęście w bardzo ograniczonym zakresie. Skąd takie wnioski?
W dniu dzisiejszym dokonałem rzeczy niebywałej, bo oto po raz pierwszy od roku obejrzałem w całości serwis informacyjny w telewizji. Ba! Nawet dwa! I w rozpiskach obu programów pojawiła się informacja o napadzie na warszawski antykwariat.
Dwoje młodych dżentelmenów w trakcie popołudniowych zakupów postanowiło odwiedzić wyżej wymieniony sklep z książkami. Panowie wcześniej najprawdopodobniej dokonali zakupu w salonie z narzędziami kuchennymi, gdyż jeden z nich trzymał w dłoni długi nóż. Niewykluczone, że panowie ci po prostu szukali jakiejś interesującej książki kucharskiej, zawierającej przepisy z wykorzystaniem świeżych ziół, które to można by było posiekać właśnie za pomocą wcześniej zakupionego noża. Dżentelmeni ci również postanowili skorzystać z okazji i zdecydowali, że podyskutują z właścicielem antykwariatu na temat przejęcia znajdujących się tam wszelakich kosztowności. Niestety, antykwariusz okazał się być dość nerwowym człowiekiem i kategorycznie uciął dyskusję w szczytowym momencie, powodując jednocześnie wymsknięcie się noża klienta, który niechcący ugodził w jego szyję. Klient zszokowany zaistniałą sytuacją zechciał odzyskać swój nóż, lecz w trakcie przypadkowego zwarcia z antykwariuszem ten wsadził mu ostrze w brzuch, powodując zgon biednego przestępcy. Sklepikarz-morderca.
Drugiemu bandycie na szczęście nic się nie stało, ale antykwariusza kara i tak nie ominie. Mam nadzieję, że zajmie się tym także jakaś szybko powołana fundacja chroniąca praw kryminalistów (jeszcze takiej nie ma!?). Nie dość, że przestępcy narażają swoje życie w pracy, to jeszcze otrzymują wynagrodzenie w formie prowizji od wykonanej roboty, bez jakiejkolwiek podstawy netto. Na szczęście wybitni juryści (ci aktualni i ci przyszli – studenci prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego) mają się wkrótce tą sprawą zająć.
Nareszcie, bo żałosne jest to, że ludzie w biały dzień wpychają drugim noże w brzuchy bez wyraźnego powodu. Bo przecież pieniądze przestępcom należą się bezwarunkowo – oni też muszą żyć.
Zasmucają mnie dywagacje prawników i policji na temat przekroczenia granic obrony własnej. Śmierć człowieka to tragedia, ale nie można zapomnieć, że tutaj pożegnał się z padołem degenerat czyhający na cudze życie. Samo apelowanie o uszanowanie praw bandyty powinno wywołać impuls w mózgownicy ustawodawcy, aby ludzie przestali bać się bronić. Za parę lat może już być za późno, kiedy związki zawodowe kryminalistów będą blokowały zmiany w kodeksie karnym.




Świetny tekst, zgadzam się w 100%. Pozdrowienia
Tekst geniusz, czysta prawda. Kodeks karny to świętość, nikt nie tknie bezdennej głupoty w nim zapisanym, bo nikomu zapewne się nie chce chrzanić systemu sprawiedliwości jeszcze bardziej. Najlepiej jak ktoś Cię atakuje z tasakiem w dłoni to grzecznie podziękować i położyć się czekając na brutalną śmierć.